Blog Moniki M.
sobota, 28 stycznia 2012

Kochanie zobacz jakie dziś ładne niebo! Ani jednej chmurki!

Słońce tak świeci, że gdyby nie to, że jest mróz, to byłby upał.

środa, 25 stycznia 2012

 

Nastolatki mają zaraz ferie i testują nowe kolory kredek do oczu. Nauczyciele nabierają oddechu na nowy semestr. Wdech przeponą pozwala wypuszczać powietrze długo i powoli. Ja znowu mam egzaminy i naukę zamiast normalnego życia. Prawdziwego, takiego jakie mają normalni ludzie. Czasem mam obawę, że to się nigdy nie skończy. Ten stan, tak bardzo odmienny od tego, co być powinno. Chce mi się spać, ale za snami czyhają na mnie kolejne urodziny. Pędzą jak wiadomość w wierszu, która: biegła szybko ze sztyletem po drucie…

Jeśli zablokują połowę Internetu to niektórzy ludzie będą musieli zacząć czytać książki zamiast Wikipedii. Na ulicach pojawią się drogowskazy: BIBLIOTEKA. Ja wiem, czy to tak źle? Nastolatki będą obsypywały grubo nałożonymi cieniami do powiek stoliki w czytelniach. Może w tym alternatywnym  świecie będę miała dyżur przy dziale naukowym w największej bibliotece w mieście i pomagała ludziom robić referaty, odgadywać sens zagadnień egzaminacyjnych autoteliczność literatury to znaczy…

 Odgadywać! Może ona chciała odgadnąć mój wiek? Trzeba okłamywać już nawet kasjerki w markecie. Pani prosi o dowód? Pani żartuje, gra? Ktoś pani kazał mnie wyśmiać za  kolejne urodziny? Mam siwy włos? Biegła szybko ze sztyletem po drucie, jak tancerka z parasolem po linie… Też tak czasem robię - obserwuje się osobę. W pociągu, autobusie, kolejce do kasy.  Na pierwszy rzut oka wygląda świetnie. Ale później: torebka tylko udaje, że jest w kolorze butów, rozmija się z nim co najmniej o trzy tony,  opaska ukrywa odrosty albo spalone końcówki, niby ubrana na cebulkę a w rzeczywistości sweter jest po prostu za długi pod tę kurtkę. A ten facet? Obrócił się właśnie za inną. Ma sportowe buty, pewnie luzak. Z tych, co to „przepraszam kochanie to był tylko jeden raz”.

Ciekawe ile mają lat? Jeśli ona jest mocno umalowana (często na kolor marchewki), z oczami  grubo podkreślonymi czarną jak noc kredką  - z pewnością jest młoda. Nastolatka, albo prawie jeszcze nastolatka. Im makijaż spokojniejszy, im precyzyjniej wykonana cienka kreska nad okiem, tym kobieta jest starsza. Coś musi ukryć, a coś podkreślić. Ma już za sobą kilka niewypałów modowych, wie w czym najlepiej wygląda. Latka lecą. Powróci do szalonych kolorów czeka ją dopiero w fazie fioletowych włosów na starość.  Biegła szybko.  Lata mijają dzień za dniem, zero dzieci, dwoje jedno. Już nie po dwudziestce a przed trzydziestką, kwiaty tylko na okazję. Bez awansu, bo takie teraz czasy. Wiek średni jest najgorszy. Po czymś a jeszcze nie przed czymś.

 

Ciągle jeszcze jestem po dwudziestce.

Ale,

potrafię narysować bardzo precyzyjną kreskę na powiece. Pędzelkiem.

 I zdyszana dobiegła w oznaczonej godzinie,
by mnie zabić w oznaczonej minucie.

 

 



21:15, mirabellee
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 stycznia 2012

Czytam Sapkowskiego. O tym, jak Wiedźmin uwalnia piękne dziewczęta i mężnych kawalerów od dziwacznych zaklęć. Wcześniej czytałam o Czarodzieju, który odczarował Księżniczkę zaklętą w żabę, ożenił się z nią… Mój Internet pracuje ostatnio tak jakby chciał a  nie mógł - więc czytam więcej. Za jakiś czas powstanie baśniowo-magiczna praca magisterska. A co J Płaszcz przerobiłam, wygląda zadowalająco i jest ciepły więc spodziewajcie się niedługo prawdziwego ataku zimy. – Przepowiedziała pogodynka Loczka.

 

Nadchodzący weekend zapowiada się bardzo szkolnie. Kolejny tak samo. Jakiś egzamin się kroi. Ale wszystko będzie dobrze, przecież mam niedługo urodziny.



17:00, mirabellee
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 stycznia 2012

Denerwuje mnie świat. We wtorek jechałam na spotkanie do Katowic. Godzina 12.30 - na dworze sporo stopni na plusie a w autobusie wszyscy poubierani jak na największe mrozy. W obie strony tłok, ścisk i śmierdzący, spoceni współpasażerowie. W drodze powrotnej miałam ochotę zwymiotować facetowi na te jego zimową kurtkę, pod którą pewnie nie kąpał się z tydzień. Dziwna ta pogoda. Dwa dni później wieczorem pokrywają mnie i Niezastąpionego obfite płatki śniegu – rano nie ma po nich śladu. Może mi się śniły? Ostatnio mam wiele snów, niektóre z nich są spokojne.

 

Niespokojne z kolei pewne sceny mego życia „rodzinnego” wyślę chyba w formie scenariusza do programu typu „niewiarygodne”. Ostatnio mam wiele snów, niektóre z nich są o nas. Wtedy po przebudzeniu, na śniadanie mam ochotę na coś słodkiego. Mam ochotę na sporą porcję czekolady i ciepły śnieg ze snu.

 

W środę poszłam do biedronki. Nie mieli w asortymencie nic ciekawego, podeszłam do kasy jedynie z sokiem. Wyprzedziła mnie kobieta z dużą ilością zakupów. Dlaczego w biedronce nie ma kas „do 10 sztuk”? Pomyślałam, że trudno poczekam z tym jednym sokiem skoro jestem druga. Oczywiście świat był przeciwko mnie. Kobieta chciała kupić garnek, kasjerka nie miała kodu, później okazało się, że to jest garnek na wagę więc ma inny kod, później cena się nie zgadzała… Czy ta kobieta kupiła go czy nie, tego już nie wiem, ponieważ zrezygnowałam z czekania aż za pół godziny ktoś rozwiąże ten problem. Sok można kupić gdziekolwiek, jak komuś nie zależy na klientach to nie będzie ich miał. Ten świat jest jakoś od końca czasem poskładany. Tyle rzeczy jest nie tak, jak powinno. „Powinno” co to właściwie znaczy? Powinniśmy śnić o sobie częściej, jeść więcej słodyczy i owoców i nigdy się nie rozstawać.

 

Wczoraj jednak kupiłam tam popcorn i colę. Film, na który się wybraliśmy był dość zabawny, a sala pełna dzieciaków i rodziców. „Kota w butach” myślę, że mogę polecić, choć w porównaniu ze „Shrekiem” to wypada zdecydowanie słabiej. Poza tym przeszłam (znowu) przez wiele sklepów w galerii handlowej nie kupiwszy nic. Mojego wymarzonego płaszcza nie było przed sezonem, nie ma i w czasie wyprzedaży. Wybieram się jutro do krawcowej, może drogą przeróbek „coś” co jest na mnie za duże, stanie się tym, co ma w sobie „to coś”.

Weekend był zdecydowanie męczący. Cała sobota na uczelni a w niedzielę przepychanie się przez ludzi. Popcornowego potwora tym razem nie było.

 



19:12, mirabellee
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012

Święta jakoś przetrwałam, a w kolejny rok wkroczyłam dość stabilnie. Sylwestra spędziliśmy we dwójkę w romantycznym nastroju i z pełnym brzuszkiem (ah te pyszne koreczki!).  Może w przyszłym roku wyjdziemy do ludzi? Raz na trzy lata przecież można…

 

Jaki będzie ten rok? Miniony uważam za dość spokojny, ale mało rozwijający. Poza dyplomem leżącym na półce nie zmieniło się nic – czyli wbrew temu co zaplanowałam. Nie chce mi się nad tym rozdmuchiwać, ale i nie chce mi się udawać, że jest dobrze tak jak jest.  Ja wiem, że postanowień noworocznych nie spełnia dobra wróżka. Że sami musimy chcieć i umieć je zrealizować. Psychicznie blisko mi już do autyzmu, bo zrobiłam wszystko co mogłam no! A los nie odpowiedział, przez cały rok. Czekam niecierpliwie aż uda się chwycić balonik szczęścia i odfrunąć. Nie musi być daleko, byle do lepszego.

 

Pogoda mnie rozpieszcza i jak do tej pory solidaryzuje się ze mną. Ja nie mam zimowego płaszcza - nie ma więc zimy. Cały listopad przechodziłam w zamszowych butach i nie przemokły bo i nie miały kiedy. Jednak uważajcie gdyż płaszcz planuję kupić niedługo. Jak na razie, to, co sklepy oferują jako „zimowe” ja uważam za jesienne, a w kurtce puchówce (nawet kurtce długości płaszcza) chodzić nie będę. Ooo nie. Stąd moje małe opóźnienie w relacji z szafą.

 

Chciałabym pojechać gdzieś, tu albo tam, w ostatniej chwili włożyć coś do walizki, zabrać zbyt wiele ubrań i par butów ale i tak czegoś zapomnieć. A jak nie wyjechać to przynajmniej gdzieś iść. Muszę oszczędzać, więc nie chodzę. Za to, jak się zdecyduję, że chcę iść, cieszę, wybieram sukienkę i wyczekuję, to nie ma już biletów. No Ludzie!

 

Zazdroszczę tym, co wyjeżdżają i krzyczę w niebo, że to niesprawiedliwe. Bo to jest niesprawiedliwe, że jestem w takiej sytuacji. Może coś się zmieni niedługo, nawet musi. Musi szczęście ostro uderzyć i rozwalić tę szarość.



21:15, mirabellee
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54